Baby urzędowe. – Cebula ze szczypiorem.

Jesteś dorosły. Masz sprawy, które muszą być załatwione w urzędzie. Masz czas, tylko ci się nie chce. Myśląc o tym, że musisz wejść do dziwnie śmierdzącego gmachu z ludźmi, którzy siedzą tam jakby skazani na dożywocie odechciewa ci się być tym głupim, prostym petentem.

Cześć! Witam was w kolejnym wpisie! Dzisiaj mamy niedzielę 19 marca. Zapraszam na kolejny wpis.

Mała dygresja. Już tak mało do matury, a ja jestem w dupie. Szkoda mi myśleć o tym egzaminie. Szkoda mi myśleć, że rozstanę się ze wspaniałymi ludźmi. Kto maturzysta, ten wie…

Ostatnio, jak widać było na Instagramie, byłem na komisji wojskowej. Pomijając już to, że dostałem kategorię A i jest mi z tym dobrze, zacznę już temat.

A więc. – Cios od sorki Cuzco, która jest moją polonistką.

Dostałem list miesiąc przed komisją. Na odwrocie wezwania podane były wytyczne jakie dokumenty są potrzebne, jakie zdjęcia i tak dalej. W tym właśnie spisie widniało też przypomnienie, że potrzebna może być dokumentacja medyczna.

Ja głupi nic nie wiedziałem. Nie wiedziałem czy mam ją brać czy nie, więc poszedłem do lekarza rodzinnego, u którego jest ta moja nieszczęsna „dokumentacja”.

I TUTAJ HISTORIA ZACZYNA SIĘ Z KOPYTA.

Wchodzę na izbę przyjęć. Wszystko fajnie. Ludzi mało, prawie pusto, także nie musiałem długo czekać. Podszedłem do rejestracji gdzie zwykle pobiera się rzeczone dokumenty. Jestem miły. Jak zawsze. Dzień dobry. Przepraszam. Uśmiech na twarzy. Ton unikający pretensji.  – Wszystko niby w porządku, zachowywałem się okej. Tak przynajmniej myślałem.

Innego zdania była jedna z pań obsługujących okienko. Kiedy zapytałem o papiery i czy w ogóle muszę je mieć – sam przecież nie wiedziałem nic – ona spojrzała na mnie spod oka, zrobiła minę w stylu „a co mnie to obchodzi” i wróciła do papierów. Nie odpowiedziała nic.

A we mnie już rosła złość. Irytacja, jakiej doświadczam rzadko. W myślach już kląłem – Ty stara komunistyczna kurw… Ty taka! Ty owaka! – Babka odwróciła się i zignorowała mnie całkowicie. Już miałem mówić coś w tylu: no to pomożesz mi czy nie, ale nie powiedziałem nic, bo do okienka podeszła inna kobieta.

Młodsza… z uśmiechem odpowiedziała mi, że raczej nie potrzebuję niczego. Jeżeli leczę się konkretnie, u kogoś, wtedy powinienem tę dokumentację mieć. No, ja na szczęście… jeszcze… leczyć się nie musiałem, ale wiem, że jeżeli nie ta pani, to przez tamtą wpadłbym w furię i zniszczył sobie humor na cały dzień.

NO I TAK TO. TAK WŁAŚNIE JEST Z TYMI BABAMI URZĘDOWYMI.

Myślałem, że z komuną odeszło parę rzeczy, o których wspominali rodzice…, że ta cebula trochę uwiędła, ale jak widać przeliczyłem się i wyrósł zielony szczypior.

Do osiemnastki jeszcze w tylu urzędach nie byłem, a wiem, że jeszcze w wielu innych będę. Na szczęście dla mnie, cudownym jest, że większość spraw mogę załatwić zdalnie. Nie musze już iść do tego budynku gdzie mi każą, a kiedy tam jestem zdaje się, że mają o to właśnie pretensje. Kolejny petent, kolejna minuta zmarnowana.

Nie ważne jednak jak bardzo będę opierał się na urzędach internetowych są sprawy, które trzeba załatwić osobiście. I z tym będzie największa jazda, bo ja nie lubię takiego buractwa w białych rękawiczkach. Takiego legalnego biadolenia nad tym, że cały dzień się siedzi i zarabia pieniądze. Podziwiam tych, którzy są normalni, bo jeżeli wyjdzie mi w życiu (zapomnij debilu) to kiedyś będę miął podobną pracę. Niby… wiem… mało to szalone, ale wiadomo? Może akurat będę robił coś innego niż to, co mam w planach? Życie.

SEDNO MOJEJ SPRAWY.

Baby urzędowe – to jest do was – my nie przychodzimy, bo mamy takie widzimisię. Wy pracujecie by nam służyć, więc do jasnej, róbcie to. Pooglądajcie jakieś filmy o epoce wiktoriańskiej i zobaczcie jak zachowuje się prawdziwy sługa. Wasze miny i westchnienia to, co najmniej ucięcie ręki. Jak bym mógł to też wyprostował bym te wasze skrzywione mordki.

Na szczęście lekarze na komisji byli mili i nie robili problemów. Tyle dobrze, bo stojąc tam, prawie nagi, nie miałbym już odwagi wzniecać mojej złości. I propsy za to, że krzesełka były tapicerowane czymś miłym i nie były metalowe. Jeszcze tego by brakowało żebym siadał w samych majtach na metalu i wzdrygał się z zimna.

No, to sobie pogadałem. To był wasz głupi Waszczuk.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s