Post bez tytułu. Nie umiałem nic wymyślić.

Z dziennika. 4 GRUDNIA 2016. Sukcesywnie marnowałem wszystkie miesiące tego roku. Pozostał jeszcze jeden.

Cześć wszystkim, mamy już grudzień, święta za pasem, matura coraz bliżej, my siedzimy w miejscu, nie robimy nic, robimy dużo…

Jestem gdzieś na uboczu.

Ten post nie będzie jakiś tam wesoły, prześmiewczy, zajebiście skrojony czy też ambitny. To będzie taki zwykły post, nudnego, zwykłego człowieka, jakim jesteśmy wszyscy. Człowieka młodego, który w pewnym momencie zdał sobie sprawę, że dryfuje w próżni. Że jest tam i tu, ale tak w zasadzie to nigdzie nie zmierza.

1

I urywa wątki by tekst nabrał chaotyczności i pesymizmu. Dlaczego Sebastian? Dlaczego? Byłeś takim wesołym chłopcem, z marzeniami, celami, chęcią do ich spełniania, energią do robienia świetnych rzeczy… a teraz, co? Siedzisz, nie robisz nic. Jesteś jakiś dziwny, nie swój, nie taki, jakim cię znałem. Nie jesteś Sebastianem! Nie takim, jakiego lubiłem.

ZIMA TO WSZYSTKO ZROBIŁA?

Nie wiem. Nie umiem. Te wszystkie zaprzeczenia, to „nie” przed każdym słowem to… klasyczny trik na budowanie smutku. To po prostu zwykłe ludzkie zmęczenie.

Jestem w klasie maturalnej, i właśnie teraz odwaliło wszystkim, aby gonić mnie sprawdzian za sprawdzianem, rozprawka za rozprawką, matura za maturą. Wszystkim odbiła palma żeby zasypać mnie tym, czego i tak było już wcześniej dużo. Żeby zasypać mnie radością wciskania mi kolejnego papierka z mierną oceną z dopiskiem „temat następnej rozprawki”. To nie przez zimę czuję się źle. Brak mi energii. To nie przez tę porę roku, na którą zwala się (naukowo nawet słusznie), że depresja, że to, że tamto… nie.

2

To nie przez zimę, w której umiałem być zaspokojony i zadowolony z tego, co miałem. W której umiałem marznąć na lodowisku by czerpać „fan” z jeżdżenia na łyżwach. To przez ten pośpiech i nawał wszystkiego, czego próbowałem unikać.  To przez to, że w tym liceum spotkałem tłumy ludzi przechodnich, których nie zobaczę już więcej, kiedy pójdę dalej, to przez to, że to właśnie tutaj spotkałem pierwsze wyraźne osobowości. To tutaj można powiedzieć, że się „zakochałem” – niedobrze mi jak to piszę, ja i miłość… dajcie czarną polewkę.

CO MI JEST?

Pyta mnie przyjaciel, przyjaciółka, ale ja nie wiem, co odpowiedzieć. Jestem wyprany, leżę po szkole w łóżku aż do wieczora, jem, idę spać. Tyle. Nie uczę się, bo mi się nie chce. Nie robię nic, bo nie mam na to ochoty. Wracam ze szkoły i robię swoje, bo wiecie drodzy nauczyciele i ludzie z chodnika, w domu też mam obowiązki. Wszystkim odpala szajba by przygotować mnie do matury, do życia, ale faktycznie nikt tego nie robi.

3

Chciałbym umieć cieszyć się zwykłym śniegiem jak moja mała siostra, na którą patrzę przez okno, która bawi się w zimnie z czerwonymi rumieńcami i cieszy się pukając mi w okno, co mnie cholernie denerwuje

Mam teraz taki dziwny czas, w którym nie wiem gdzie jestem, po co jestem i dlaczego to robię. Czas, w którym zdaję sobie sprawę, że tak naprawdę mogę nigdzie nie zmierzać. Nie widzę perspektyw.

Czas ich poszukać. Znaleźć to, czego mi brakuje. Znaleźć pasję. Ten blog bez niej będzie zwykłym projektem robionym przez Waszcziego. Nie PASSIONS PROJECT, sam PROJECT. To nie będzie moje życie, jeżeli tak dalej pociągnę, jeżeli dalej będę siedział w pustce bez nadziei w beznadziei.

4

Szukajcie ze mną. Wszystkie wielkie dzieła wymagają czasu.

Reklamy

4 thoughts on “Post bez tytułu. Nie umiałem nic wymyślić.”

  1. Weszłam na ten post z zamiarem kolejnego hejtu a tu niespodzianka. Zaskoczyleś mnie, szczerze mowiac to utożsamiam się troche z tym postem jednak dla mnie jest juz za pozno, mam nadzieje, ze uda Ci się wyjsc z tej pustki, powodzenia 🙂

    Polubione przez 2 ludzi

  2. Uh przyczłapałam się do Ciebie tu wreszcie i od razu czuję się jak w domu znowu. Mam podobny czas wiesz? Takie przewartosciowanie życia, ludzi i sytuacji, które dzieją się wokół mnie. Najchętniej zaszyłabym się w domu, czego nie robię jedynie ze względu na ambicję i mus pójścia na zajęcia. Na święta mam odwrotnie niż ty cieszy mnie śnieg, wszystko atmofera, ale też dużo myśli w głowie, przytłaczających i męczących i wychodzi z tego tyle, że leżę, obżeram się i narzekam.. Mało konstruktywnie.

    Polubione przez 2 ludzi

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s