Typowy Seba, czyli ja w związkach.

Matko, ale ten czas zapierdziela. Coś się stało. Że się zesrało. Tylko, co. Nie wiem… Ej kochani, witam was bardzo serdecznie w dzisiejszym, jakże spóźnionym poście! Ten tydzień spędziłem pracowicie i leniwie zarazem. A ostatnie dni tygodnia można powiedzieć, że tak jakby zmarnowałem.

Ale nie… piątek był tym, który cały spędziłem mówiąc po angielsku i poznając nieco trochę Gruzji i Jordanu.  Dzisiaj zaczynam od nowa! Z nowym, jak to mówi mama, pałerem do pracy i rozkminię teraz ostatecznie to, co siedzi mi w głowie od jakiegoś czasu.

No, bo to tak jest. Czasami zajebisty i nieskazitelny Waszczi pełen pomysłów i energii jakoś się wypala. Ucieka z lekcji, jeżdżąc po jakiś krzakach i omijając lekcje francuskiego, gadając o głupotach z różnymi ludźmi. Czasami ten silny Sebastian, wychyla się za te swoje przysłowiowe mury szukając powodu, dlaczego je postawił… i w końcu je znajduje.

Tak, to ten wesoły Waszczuk, który miał doła. Na szczęcie zorientował się w porę, że ten dół to kopie pod sobą i w końcu z niego wyszedł.

push-pinDLACZEGO NIE JESTEM W ZWIĄZKU?

Tak, to o tym dzisiaj rozmawiamy. O powodach, dlaczego ja, i wiele osób mi podobnych jest samych, lecz nie samotnych. Dlaczego Sebastian nie chce związku i dlaczego go nie ma.

1

push-pinPOWÓD PIERWSZY

Nie trudno się spostrzec, że niezły ze mnie narcyz. Niezły ma znaczenie takie, że w cholerę narcyz. Mimo to nie jestem samolubny. Myślę, że nikt, kto mnie zna tak nie powie. No oprócz takiej jednej. Och, tak to jest jak ma się znajomych zbudowanych z czystego srakazmu.

Tutaj moje pytanie do tych w związkach: Czy wy tak na prawdę możecie i umiecie realizować swoje plany życiowe i marzenia będąc z kimś w związku? Czy tak na prawdę umiecie?- Bo ja powiem wam, że chyba nic by z tego nie wyszło. Przynajmniej u mnie.

I nie, nie wyszłoby ze związkiem, bo mimo wszystko, mimo tego, że kochałbym kogoś i tak dalej, cały ten romantyczny szit, wybierałbym moją przyszłość i moje cele ponad te ustalone w związku. Jeżeli miałbym pojechać zdobyć Mont Everest, a zostać z połówką i jechać do Paryża to wybrałbym Mont Everest, bo to tam JA chce pojechać. Paryż jest przereklamowany. Bo tam są MOJE marzenia i JA tam pojadę. Potem ewentualnie zastanowię się nad Paryżem.

Jeżeli miałbym wybierać między przyjaciółmi, a związkiem to wybrałbym zdecydowanie przyjaciół, bo ich mam od dawna, znam ich i cenię. Nie to, co ciebie, moja niedoszła połówko. Bo kiedy każesz mi wybrać, wybiorę to, co jest dla mnie najlepsze.

Bo w moim życiu, to ja się liczę najbardziej. Bo w moim życiu, to ja o nim decyduję, to ja nim żyję i nie będę ograniczać się tylko dlatego, że ty tutaj jesteś. Spadaj, jeżeli coś ci nie pasuje.

2

push-pinPOWÓD DRUGI

Oprócz tego, że zawszę wybiorę swoje życiowe cele ponad ciebie, jest wiele innych czynników, dzięki którym, jestem sam.

Pomijając już zalety bycia singlem. Całe łóżko dla ciebie. Nie dzielisz się jedzeniem. Robisz, co chcesz. Możesz się masturbować bez poczucia, że zdradzasz…. Aha, miałem pominąć. Pomijając zalety bycia singlem, nie jestem w związku, bo centralnie śmieszy mnie sam koncept.

I nie zrozumcie mnie źle. Nie jest tak, że śmieszy mnie każda para idąca chodnikiem. Śmieszy mnie ta cała otoczka pseudo romantyzmu, na którego widok nawet Mickiewicz zostałby pozytywistą. Śmieszą mnie te czułe słówka, komplementy pozbawione sensu typu: „Ukradłaś mi serce” – bo kiedy to słyszę mówię sobie:, Ale jesteś pewny, bo biologia mówi co innego o zwierzętach bez serca… One nie żyją. (Dobra, wiem są takie, które żyją, ale pomińmy to dla celów mojej metodyki.)

Śmieszy mnie każde wyjście na „romantyczną” randkę, która jest normalnym wyjściem na miasto oprawionym tylko w dziwną i niedorzeczną otoczkę świec i dziwnego klaustrofobicznego klimatu „intymności”.

I nie będę tutaj niczego słodził, więc nie zróbcie teraz wielkiego „BOOOOOOOOOOOOOOOOOOOO”.

push-pinNIE LUBIĘ ROMANTYCZNOŚCI.

3

push-pinPOWÓD TRZECI

Lubię otrzymywać prezenty, być komplementowany, podrywany czy takie tam…, ale non stop!? Raz do roku wystarczy! Nie trzeba mi powtarzać codziennie, że się mnie kocha, bo ja nie mam sklerozy. Jeżeli zmienisz zdanie powiedz mi, że już nie kochasz, nie potwierdzaj non stop, bo tym da się rzygać.

I następny! Bo wiecie, ja ogólnie to nie za często jestem… podrywany czy tam jak to powiedzieć. I nawet mi z tym dobrze, bo sądząc po moich znajomych; niektórzy z nich muszą całodobowo odpisywać obcym, że nie są zainteresowani- nie chcę tak mieć. Z drugiej strony jestem po prostu wielkim, dziwnym stworem, który nie umie podrywać albo nie chce tego robić; bo jeszcze nigdy mi się nie zdarzyło żebym był aż tak zdesperowany, bo kogokolwiek podrywać.

Mimo to zdarzało się kilka razy, że to ja czułem się podrywany i czasami było to tak widoczne, że nie mogłem zrobić nic niż tylko powiedzieć „Jestem głodny”, aby rozładować sytuację, która zaszła za daleko.

Nie ma całowania, przytulania i czegokolwiek dopóki ci nie zaufam głupia potencjalna „połówko” a po drugim spotkaniu na pewno ci nie ufam! Na to trzeba czasu.

4

push-pinPOWÓD CZWARTY

Tak, mam dużo czasu. Dużo cierpliwości i zrozumienia, ale niestety nie mam za dużo miejsca dla ciebie, bo jak wspomniałem jestem narcyzem. Dlatego nie próbuj wchodzić do mojego życia z podejściem, że możesz mi je w jakiś sposób wypełnić. Że możesz mnie w czymś zaspokoić czy pomóc. Nie, kochanie moje, ja to robię sam. Tak w ogóle to fajnie by było jakbyś zauważyło, że już to robiłem, od 18 lat.

Ja decyduję, do czego jesteś mi potrzebna, moja połówko. Nie ty. Ty decydujesz, do czego potrzebny jestem ci ja. Jak na razie jestem samowystarczalny.

I tak moi drodzy ci, którzy ciągle pytają się czy jestem z kimś czy nie. Nie jestem! I w najbliższym czasie nie będę. (Ci, co najczęściej pytają to moja babcia i ciotki, nie wiem, o co im chodzi mam dopiero osiemnaście lat a babcia oczekuje prawnuczków, kolejnych.)

Reklamy

9 thoughts on “Typowy Seba, czyli ja w związkach.”

    1. Prawda? Nie wydaję się taki, tutaj zdobyłem się na szczerość po długich przemyśleniach. Może kiedyś coś się zmieni? Nie wiem, zobaczymy.

      Polubienie

  1. Gdybym mogła cofnąć się w czasie, również wybrałabym samotność, oczywiście nie obrażając mojego partnera.
    To co piszesz jest całkiem prawdziwe, bo nie powiem, że brakuje mi często tego, by móc robić to na co mam ochotę i nie musieć wkurzać się pracując z nim, gdzie to on szefuje. Nie powiem też, że zazdroszczę Ci nieco tej samotności, bo będąc samemu tyle w życiu można zrobić, by być naprawdę szczęśliwym 😉
    A te wszystkie romantyczności… raczej nie są dla mnie, nie mówię tu o wyjściu do parku na spacer z partnerem, ale o świecach, kwiatach i innych takich bajerach ;]
    Życzę jak najdłuższego bycia singlem hehe 🙂

    Polubione przez 1 osoba

  2. Kurde, super szczery post! Ale jednak uważam ze, jeśli druga połówka jest dobrze dobrana, to mozecie sobie zdobywać Mount Everest, bo przecież dziewczyna , to też przyjaciółka i kumpel! 🙂
    Super post!
    Pozdrowienia

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s