Moje podwójne życie – głupie gadanie.

No i zaczęła się moja historia. Byłem wtedy we Wrocławiu, dość młody jak na te czasy (czy to w ogóle ma sens) i nieświadomy tego, co wokół mnie.  Pamiętam to jak dzisiaj. Była trochę deszczowa pogoda, ciśnienie wysokie, atmosfera taka, jaka powinna towarzyszyć pogrzebom. Było tam jednak coś, czego zapomnieć nie mogłem, co powodowało, że ja i nie tylko ja, byłem skłonny robić to, co tak często z trudem przechodzi komukolwiek.

MOJE PODWÓJNE ŻYCIE

Nie pamiętam dokładnie daty, ale było to dwa lata temu. Pod koniec sierpnia. Jakoś udało mi się dostać do Wrocławia by spędzić tam ostatnie tygodnie wakacji. Historia zaczynałaby się tak jak wszystkie inne. Niby zwykła sytuacja, nic takiego, nikt inny nie zwróciłby na to uwagi jednak ja, już chyba z natury, musiałem. Musiałem zauważyć coś, co robiłem całe życie, co dopiero w tamtym momencie spowodowało, że naprawdę się cieszyłem.

DESSERTS

Kończyłem wtedy gimnazjum. Uch, ta ulga i niepewność zarazem. Stare poszło w odstawkę i cieszyłem się bardzo jednak nowe, jak to ono ma w zwyczaju, powodowało obawy. Nie wiedziałem jak to będzie w liceum. Nie wiedziałem, co znaczyć będzie to, że zostanę Humanem, nie wiedziałem o tym nic, o wielu innych rzeczach także.

Ufałem jednak przeczuciu, które towarzyszyło mi podczas tamtej pamiętnej posiadówy w knajpie, pod torami (niestety nazwy nie pamiętam). Rozmawiałem wtedy ze sporo starszymi od siebie ludźmi, nie chcąc naciskać na ich (być może) kompleksy wieku powiem, że nie byli starzy. Nie dla mnie. Dla mnie byli fenomenem, którego wcześniej nie doświadczyłem.  Nie doświadczyłem w gimnazjum.

PO RAZ PIERWSZY UDAŁO MI SIĘ POROZMAWIAĆ

Nie jestem niemową, co to, to nie! I na pewno nie o to mi tutaj chodzi. Jedyne, co mam na myśli to obraz tego jak to wyglądało w… gimbazie. Ludzie jak ludzie. Jeszcze wtedy nie zdawałem sobie sprawy z tego, co przez nich stanie się ze mną w przyszłości. Miałcy, tacy sami, podobni jeden do drugiego, z jednym celem – popisać się. I co? Nie… ja nie byłem inny. Też to robiłem. Myślę, że był to czas właśnie na to przeznaczony i wiem, że dobrze go wykorzystałem.

Wracając. Miałcy, transparentni, nie- puści, nie… mam nadzieje, że mieli coś w sobie jednak ukrywali to tak jak ja. Rozmowy, jakie wtedy dane było mi przeprowadzić, kończyły się na głupotach czy grach komputerowych (Jezu, no głupotach) i takie przeczucie o ludziach zostało ze mną po ukończeniu tych trzech lat nauki.

TAM JEDNAK DOTARŁO DO MNIE COŚ INNEGO

Knajpa, jak pamiętam czeska, klimat odpowiadał mi jak nic innego. Drewno, półmrok, lampy dające cieple światło. Rumor rozmów ludzi, którzy z metalem nie tylko żyli, ale i żyli nim. Wiecie, długie włosy, ćwieki = w końcu coś z charakterem.

DESSERTS (2)

Byliśmy jak odmieńcy. Żaden z nas nie wyglądał, choć trochę na kogoś, kto chociaż zna metal i tę subkulturę. Byliśmy tylko my, miła atmosfera, deszcz za oknem i kilka piw. (Ja nie piję! Jakby, co, miałem soczek, tak… Kubuś! Co nie można.)

Zaczęliśmy rozmawiać, z czasem nasza rozmowa przechodziła z jednego tematu w drugi. Docieraliśmy do jednych i innych rozwiązań, wyznawaliśmy różne poglądy, popieraliśmy różne tezy, obalaliśmy i potwierdzaliśmy to, co wspólne. Mijały godziny, a niektórym rozwiązywały się języki. Mi też, mimo że nic mi nie szumiało.  Dopiero potem zrozumiałem, że zdarzyło się coś, czego się nie spodziewałem.

PIERWSZY RAZ POZNAŁEM CZŁOWIEKA

Nie jego publiczną namiastkę, którą dane mi było widzieć w gimbazie. Nie jakiś nędzny ochłap dla publiki, który był skorupą prawdziwej osoby, która po prostu bała się otworzyć. Poznałem człowieka trójwymiarowego, pełnego, z ciałem, umysłem, charakterem i całym urokiem, jaki posiadał.

Zobaczyłem, że to, co najważniejsze, ten największy dar, jaki dała nam natura jest w istocie tym, co każdy robi na co dzień. Rozmową. Szczerą i z szacunkiem. Pełną luk na wiedzę i niezaśmieconą uprzedzeniami. Długą, spokojną i szalejącą jak burza jednocześnie. Rozmową z tymi przecudnymi momentami, w których zastanawiałem się, co powiedzieć by, tak naprawdę poprzeć moje poglądy, a nie tylko kurczowo się ich trzymać. Poznałem wtedy, co tak naprawdę kocham.DESSERTS (1)

Kocham rozmawiać. Dzielić się tym, co mogę powiedzieć. Oczekiwać riposty. Być dopuszczonym do punktu widzenia innych. Widzieć ten punkt i na chwilę się nim stać by zrozumieć innych. By nie być skałą odporną na wiedzę i zmiany.  Kocham być gąbką, która chłonie to wszystko, co jej dane, odfiltrowuje to, co potrzebne, a resztę wydala. (Tak biolog ze mnie, wiem jak działa gąbka).

TO JEST MOJE DRUGIE ŻYCIE

 Życie, które toczę podczas rozmów. Życie, które kocham dzięki nim. Życie, które mimo wszystko, czasami pozostaje pominięte przez tych, których znam i z którymi się zadaję. Którzy kiedy widzą mnie milczącym nie wiedzą, że rozmawiam, ze sobą, do siebie. Którzy rozmawiają ze mną bojąc się mówić prawdę, bo nie wiedzą, że jestem, jaki jestem. Że słowa mnie nie ranią tak jak ranią innych. Że wolę znać ich takimi, jacy są, nie ważne jak dobrzy czy źli, bo ja wiem i oni też powinni, że mimo wszystko, nie ocenię ich z góry. Tak, zejdę i ocenię ich z dołu, a najlepiej, kiedy będę na równi z nimi, bo ani ja, ani oni nie są idealni.

THAT IS MY

Moje drugie życie – rozmowa.

Dziękuję wam, że przeczytaliście ten post. Mam nadzieję ze sprostowałem wam to, czego jeszcze o mnie nie wiedzieliście (tak to do was, którzy znają mnie osobiście) Jednocześnie informuję, że jest to post konkursowy.

ddob-x-tplink

Reklamy

3 thoughts on “Moje podwójne życie – głupie gadanie.”

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s