Dlaczego jestem bezduszny?

Był wtedy bardzo bezbronny, nie fizycznie[…]

Reklamy

Witajcie serdecznie moi drodzy!
„Naj sam pierw” jak mawiają niektórzy powiem wam, o co chodziło z tą nieobecnością przez chyba dwa tygodnie. Byłem na wakacjach, wakacjach nad morzem gdzie, jak mi się zdaje, spędziłem czas najlepiej jak się dało. (Pomijając wyprawę do Gdańska, w której skończyłem w Brzeźnie, fajna plaża tak poza tym.)

Dobrze, a skoro już wiecie, dlaczego mnie nie było, to świetny czas żeby zapoznać was z dzisiejszym tematem. Bo skoro mogę to, czemu nie; powiem wam dzisiaj o mojej relacji z emocjami, z tym, co w dzisiejszych czasach jest uznawane za coś niestosownego publicznie i co uważam za słuszne.

KEEP CALM

Dlaczego jestem bezduszny?

Nie, to nie dlatego że ateista nie ma duszy, bo (ej w sumie o nie mam, bo skoro nie uznaję takiej materii… dobra) nie o tym dzisiaj piszę. Jestem, zatem bezduszny, zimny i w ogóle nieludzki. Tak można by na początku pomyśleć, bo skoro zachowuję się jak Spock czy jakikolwiek inny Volkanin to, czemu nie? Otóż nie za bardzo. Historia zaczyna się powoli, w odległych czasach dzieciństwa pana Sebastiana, który wtedy był jeszcze srajtkiem bez pojęcia o świecie.

Był wtedy bardzo bezbronny, nie fizycznie, bo jak pamiętam to byłem niezłym grubaskiem, ale psychicznie. Sebastian nie wiedział, co to znaczy być człowiekiem i co oznacza, że jest się nim w pełni. Nie wiedział o chciwości, intrydze i gniewie i tym, co te pojęcia mogą zrobić. Dopiero, kiedy podrósł zrozumiał parę rzeczy… lecz nie wszystko, to jednak, ten embrion bezduszności zaczął wtedy rosnąć.

Pierwsza tarcza zaczęła stawać się lżejsza i mógł ją wreszcie utrzymać. Utrzymać ją przed druzgocącą prawdą o tym, co, tak naprawdę, znaczy być człowiekiem. A zrozumiał on, że aby nim być należy przedkładać to, co swoje nad to, co innych, należy walczyć najszerszą paletą środków, jakie są dostępne, należy być tym, który na tej tarczy nie wraca, lecz ją dumnie dzierży.

I kiedy podrosłem zrozumiałem, że nie chce być taki, że skoro to wyznacza mi drogę to człowiekiem być nie chcę. Ale człowiek uczy się ciągle i chwała temu- teraz jestem człowiekiem i nie gardzę sobą za jednym razem.

Świat to piękne miejsce, jak już wiele razy powtarzałem, miejsce najlepsze i stworzone dla nas, ludzi. To miejsce bólu, strachu krwi i rzezi, bez których pokój i dobrobyt nigdy by nie nastał, dla kogokolwiek.

KEEP CALM (1)

Świat, szczególnie dzisiejszy, to także miejsce pozbawione uczuć. Moim zdaniem, bardzo dobrze, że tak jest. Oprócz poetyzowania i opowiadania wam o małym Sebastianie mogę wam powiedzieć, że ta bezduszność, ta tarcza, jak kto woli to najlepsze, co sobie wypracowałem.

Odporność na zdrady, intrygi, gniew, radość i miłość. Na to wszystko, co potajemnie nawet pod dobrym imieniem próbuje mnie osłabić. Nieufność, dystans, sceptycyzm – to inne nazwy ta tarczę, która pozwoliła wielu osiągnąć marzenia.

Dostosuj się Sebastian, dostosuj! – Tak zrobiły paprocie, i co… one żyją, a dinozaury nie. Głowna zasada – dostosuj się do warunków, czerp z nich i nie martw się o innych, bo kiedy to zrobisz wsadzą ci w plecy nie tylko nóż, ale i osikowy kołek by mieć pewność, że nie wstaniesz.

Bezduszny!

Dokładnie. Żyjący, szczęśliwy w sposób nieokreślony słowami „szczęśliwy, radosny”. Mający to, o czym pragnął, robiący to, co chce. Wiedzący o sobie wszystko i świadomy nie tylko siebie, ale i być może skrawka świata, który widział.

Twardy, choć wyglądający na tego, który pierwszy powinien pęknąć. Stanowczy, choć mówi, że jest niezdecydowany, ( ale jak on to mówi, bez wahania), altruistyczny do momentu, kiedy zyski nie są osiągalne. Samolubny do momentu, kiedy to się sprawdza. Miły, dobry, koleżeński! – Bo to się przydaje!

BE SURE

Bezduszny.

Tak, chaos, niezrozumienie, pomylenie wątków, tak ten teks wygląda i tak ma się czytać. Uwielbiam to uczucie, kiedy wiem, że ktoś się ze mną nie zgodzi, że „ale miłość to najlepsza rzecz na świecie, ona cię wzmacnia a nie osłabia” tak, być może, może masz rację… ja wiem swoje.

– Strach przed śmiercią jest nielogiczny.

– Strach przed śmiercią to to, co trzyma nas przy życiu.

7 thoughts on “Dlaczego jestem bezduszny?”

    1. Kiedy ktoś nie boi się śmierci to żyje tak jak powinien i jest szczęśliwy. dopóki żyjemy, nie umieramy, kiedy umrzemy jest już za późno, nie ma powodu do obaw. można się jedynie obawiać rodzaju śmierci, to rozumiem bo wolałbym zostać otruty niż spalony na stosie. Pozdrawiam !

      Lubię to

  1. Nie spróbuje Cię przekonać, że warto inaczej. Powiem tylko, że ja żyję i uważam inaczej. Ale na całe szczęście wszyscy jesteśmy inni. Bardzo dobry tekst, dający wiele do myślenia.
    + Nie ważne jak, ważne żebyśmy byli szczęśliwi, nie czyniąc tym samym krzywdy innym 😉

    Polubione przez 1 osoba

    1. „Nie ważne jak, ważne żebyśmy byli szczęśliwi […] bardzo mi się podoba. wiesz Magdo każdy przeżył co innego i wychował się inaczej i to właśnie ukształtowało poglądy moje czy twoje, dlatego się różnią. dzięki za komentarz! pozdrawiam i dobranoc! 🙂 🙂

      Lubię to

    1. Tak, to racja, trochę tych bezdusznych jest potrzebne, harmonia musi przecież nastać, taka homeostaza w społeczeństwie, przynajmniej na tej płaszczyźnie.

      Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s