Męski „okres”

Witajcie serdecznie, po dość zajętym „wczoraj”. Jak widzicie nie było nic w sobotę. Tak, też jest mi przykro, ale większość z was ma to gdzieś, bo posty i tak czytane są z opóźnieniem. Niemniej jednak- przepraszam. Wczoraj był dzień otwarty w moim LO i jako uczeń języka francuskiego musiałem tam być i biegać poniekąd, jako kelnereczka. No nic, po dość fajnym dniu spędzonym z francuskim, dzisiaj byłem wyprany.

Wiedziałem, że muszę coś wstawić i chciałem to zrobić, ale wiedziałem, że bez chęci i weny nic z tego nie wyjdzie. Dzisiaj miałem taki mały, leniwy dzień. Trochę zły wybór, bo od jutra szykuje się piekło sprawdzianów, których w tym tygodniu będzie sporo. Niektórzy z was, którzy już minęli drugą klasę wiedzą, co to znaczy „Lalka” i co ona ze sobą niesie. Męki. Katusze zapamiętywania ile fałd na sukience miała pani Łęcka (szmata z niej, tak w ogóle) by na sprawdzianie dostać, choć dwóję.

Polski w rozszerzeniu, zachciało mu się.

Ale dobra zacznijmy świeżo. Bez tych pozytywistycznych analogii, które o ironio, powodują pesymistyczne nastawienie do świata.

Oprócz lenia i siedzenia cały dzień w piżamie i oglądania „jutuba” zastanowiłem się, dlaczego właściwie jest tak jak jest. Chodzi o ten leniwy dzień.

No dobra. Wstałem dzisiaj pełen wypełniającego mnie uczucia. Uczucia dezaprobaty i zniechęcenia do jakiejkolwiek formy wysiłku. Czy to rąbania drzewa, czy nawet ruszenia się na prawy bok, bo od spania na lewym bolał kark.  Mimo że miałem kupę spraw na głowie i wiele rzeczy do załatwienia, nie chciało mi się robić nic. Nie dbałem nawet o konsekwencje mojego lenistwa, jakimi były wyrzuty sumienia, że nic nie robiłem.

3

I nie byłoby w tym nic złego, gdyby nie moje przysposobienie do życia. Przysposobienie, które mówi mi zawsze i wszędzie, że musze coś robić. Muszę coś kreować, wymyślać, wcielać w życie. Mam, tak jakby, dwie strony. Tę leniwa i tę „roboczą” i obie od zawsze toczyły ze sobą walkę i nadal ją toczą. Dzisiaj wygrała ta pierwsza – leniwa.

Ta kreatywna zapadła się pod komfortem cieplej kołdry i miłego uczucia leżenia bez ruchu i zamkniętych oczu.  Nie mogłem się jakoś przemóc by cokolwiek zrobić wiec leżałem. Wstałem i się umyłem i wróciłem do pokoju.

Leżę. Dalej leżę. 13:00, A ja leżę.

No i nic. Wiem z życia, że nie można się zmuszać, nie w takim humorze. Nie, kiedy leń już wygrał, bo on zrobi wszystko by zniszczyć lub zrobić tak, by to, co TY robisz źle wyszło. Nie ma sensu zmuszać się wtedy do kreatywności, bo mózg zacznie parować, a i tak nic nie wymyślisz. Nic, co byłoby dobre.

Tak, jak ten wpis. Nie no żart. Chociaż…

Nie robię nic! I robię to doskonale. Nie robię nic i kwestionuję wszystko, co przychodzi mi do głowy. Każdy pomysł. Każdą ideę. Wszystko, co mogę i wszystko, co napatoczy mi się na umysł.

2

Mogę to zrobić później/ Czy to w ogóle konieczne/, Po co to robię – to tylko ułamek wątpliwości w taki dzień. Taki mały okres. Bez krwi i płaczu, ale okres. Bez bólu w brzuchu i niechęci do życia, ale nadal okres. – Już widzę jak oburzają się tłumy, że nic o okresie nie wiem – no i racja. Wiem tyle że jak macie okres to ja też go dostaje, bo nie można się do was odezwać i wasza złość przechodzi na mnie.

Wracając…

To uczucie wyplucia przez życie i bezużyteczności jest konkretnie do dupy. Szczególnie, kiedy, jak u mnie, ma się przeświadczenie o niezwykłym celu własnego życia.
Ale jest kilka pytań. Pytań, które czasem pomagają. Dam wam kilka przykładów, które to zwizualizują:

Co? – Musze napisać wpis.
Jak? – Napisać, sprawdzić go, zrobić grafiki i opublikować. Potem rozesłać po Internetach i narobić spamu.
Ale, po co?

To jedno z najważniejszych pytań i jest kluczowe. Bo przesądza o wszystkim. Pytanie, które zadaję sobie, jako ostatnie i które, mimo że poprzednie były łatwe, jest po prostu nie do opanowania. To pytanie jest jak wyznacznik filozofii. PO CO? Każdy zadał sobie to pytanie na każdy temat. I nie każdy umiał odpowiedzieć jednoznacznie. To słowo ma tak wielkie znaczenie, że potrafi zabić, lub odwrotnie – uratować życie.

Możesz wiedzieć jak coś zrobić. Co zrobić. Ale kiedy zadasz sobie pytanie, po co to zrobić… zaczyna się piekło.
Jeżeli nie wiesz, po co to robisz… to nie masz powodu, ani celu, niczego, co by usprawiedliwiało to, co robisz i kiedy tak jest – działanie w tym celu nie ma sensu.

1

Mogę robić coś by to zrobić, przygotowywać by przygotować, ale jedynym, co mnie w tym życiu cieszy to pasja. Czyli działanie w jakimś celu z zaangażowaniem. Ja tę pasję tracę, tak jak dzisiaj.  I to najgorsze, co może się zdarzyć.
Ale wbrew pozorom ten czas jest czasem dla mnie. Bo pomaga mi zrozumieć wiele rzeczy i zmienić nastawienie. Kwestionuję wszystko.

Dlaczego myślę, że to jest złe? A dlaczego mam przekonanie, że tamto jest dobre? Przyłapuję siebie na bezsensownych uprzedzeniach, a te z konfrontacją z tymi pytaniami upadają jak domki z kart.
Dzięki leniwym dniom nie myślę że aborcja jest zła. Wiem jedynie, że ludzie tacy są. – to przykład.
Takie „okresy”, mimo że nieprzyjemne mają swój cel. Cel, który pomaga mi przeżywać najgorsze i najlepsze.

spodobało się-

Reklamy

3 thoughts on “Męski „okres””

  1. Też mam ostatnio w sobie takiego lenia (nie, nie mam okresu), ale nie mam czasu na to aby leżeć, a szkoda… Tak bardzo chciałabym zmarnować 8 godzin swojego życia, na leżenie… Wróciłam do domu i jebnął mi w twarz natłok nieodrobionych lekcji i kartkówek na jutro ( niby jeszcze nie liceum, ale lubię sobie ponarzekać jak bardzo trudno jest w drugiej gimnazjum). Idę pewnie do klasy z profilem humanistycznym, ale niezbyt mnie zachęciłeś. Rozumiem, że odradzasz rozszerzony polski? http://dyanablog01.blogspot.com/

    Polubione przez 1 osoba

    1. wiesz, rozszerzenie rozszerzeniem ale nauczyciel musi się trafić, mi się trafił bardzo skrupulatny i taki który przywiązuje za dużo uwagi do szczegółów. Jeżeli idziesz potem na studia, human może być, jeżeli nie chcesz studiować to odradzam ogólnie LO bo bez ambicji to niestety można skończyć w McDonaldzie. 🙂 pozdrawiam

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s