SOBDEB-Jesteś lepszy niż myślisz.

Niech nikt ci nie wmówi, że jesteś gorszy.

Reklamy

Każdy, kto chodzi do pracy, uczy się w szkole lub robi cokolwiek, co wykracza poza jego sferę zainteresowań czy po prostu osobistą sferę działań dobrze wie, co oznacza stres. To taki mały potwór siedzący w naszej głowie i powodujący prawdziwe spustoszenie.  Tak, biologicznie ten mały potworek ma swoje zadanie i jest potrzebny jednak czasy, w których żyjemy i to zepsuły. Obrzydziły wszystkim świeże powietrze i prawdziwe więzy między ludźmi, i zabrały się także za stres.

Wspomniany potworek ma mianowicie swoje zadanie, kiedyś miał stawiać nas w gotowości do działania, kiedy zaskoczył nas tygrys szablozęby w naszej ciemnej jaskini i (tan potworek) miał pomóc nam uratować naszych owłosionych koleżków. Dzisiaj jednak trochę nam przeszkadza, bo warunki, w których żyjemy powodują, że ten potworek chce non stop działać.

No powiedzcie sami. Ciągle macie coś do zrobienia, mniej lub bardziej ważnego, czasu ciągle mniej, i to nie przez to, że Ziemia naturalnie spowalnia swój obrót, bo to raczej by nam czasu dodało, ale przez to, że jako ludzie chcemy więcej, lepiej, piękniej, fajniej… a to zazwyczaj nam nie wychodzi.

Wychodzisz do pracy i wiesz, że nie zrobiłeś czegoś, co powinieneś zrobić wczoraj i już stres się włącza. Masz chore dziecko w domu, znowu dajesz potworkowi powód do działania.
Idziesz do szkoły, masz masę pracy domowej, jednak wczoraj wróciłeś do domu tak późno, że od razu poszedłeś spać. – To wszystko pozwala stresowi czynić swoje dzieło.

awesome-winter-landscape-fence-photography-wallpaper-2560x1600

Czujecie się niespokojni. Każdy dźwięk, który jest głośniejszy od bzyczenia muchy wydaje się dla was zagrożeniem, martwicie się o wszystko, potem załamujecie się myśląc o sobie i wmawiając, że nie jesteście wystarczająco dobrzy, że wszystko robicie źle.

Tak, też to miałem, przez długi czas. Rok mojej nieświadomości i faktu, że nie zrozumiałem swojego organizmu spowodowało, że schudłem pięć kilo w dwa miesiące (wcześniej i tak byłem chudy) po tym wszystkim wyglądałem jak śmierć. Podkrążone oczy, nadgarstki wysadzane kośćmi jak u chudego konia. Niechęć do wszystkiego, potężny leń i beznadziejne myśli w głowie mówiące, że jestem do dupy.

Na szczęście wszystko się zmieniło. U mnie był to potężny i błyskawiczny przewrót. W jeden wieczór zmieniłem nastawienie. Jednak do tej konkluzji przymierzałem się miesiącami.

Moją zmianę zapoczątkowała pozorna tragedia związana z tym, że coś mi w życiu zabrano i to nie na siłę. Po tym jak po każdym przejściu każdy czułby się jeszcze gorzej, ja po kilku chwilach zrozumiałem.

Po kilku chwilach zobaczyłem, jakimi wspaniałymi ludźmi się otaczam i jak oni mnie postrzegają. Zobaczyłem, że nie jestem taki zły, za jakiego siebie uważałem.

Stres nadal jest, ale już mu tak nie pozwalam jak wcześniej, nie pozwalam mu hasać po mojej głowie i ją niszczyć. Ma małe pudełko, w którym siedzi i tam robi bałagan.

Po tym dość długim okresie, kiedy miałem ochotę zaszyć się w Stumilowym lesie, a Kubusia puchatka rozedrzeć na strzępy i upiec jego watę- patrzę teraz na to z dystansem i widzę moje błędy. Widzę też to, co pomogło mi wyjść z tego lasu (puchatkowi nic się nie stało).

Po pierwsze musiałem wziąć sobie taki „czas na wywalenie”, w którym odpuściłem sobie wszystko i wszystkich, a zająłem się sobą. Ten czas pomógł mi wyklarować to, co powinienem zobaczyć. Poukładać sobie w głowie pewne sprawy i przeorganizować drabinę wartości, która w tamtym czasie była spróchniała i się rozwalała.

Po drugie postanowiłem mniej siedzieć w Internecie i więcej spać. Sen to coś, co niszczy stres, szczególnie, kiedy jest go dużo. Po dobrej nocy, kiedy zmuszałem siebie do nie myślenia o wszystkim, miałem więcej energii do wszystkiego.

Po trzecie musiałem zaakceptować fakt, że nie mogę i nie mam prawa wszystkiego kontrolować- potem musiałem nauczyć się cieszyć się z tego, co osiągnąłem, a nie dążyć do nieosiągalnej perfekcji.

c818cbd550749e52e678c152451f77af

Wspominałem coś o wspaniałych ludziach? Tak, po czwarte zacząłem się śmiać, więcej i więcej. Zacząłem otaczać się tymi, którzy byli szczęśliwi i weseli, tymi, którzy powodowali, że się śmiałem. Ich energia i humor przeszły na mnie, przecież śmiech jest zaraźliwy.

Po piąte zaangażowałem się w coś, co nie służyło mnie. Nie ważne, co ty by było, ważne żeby pomagać innym i nie brać za to nic. Przynajmniej mi to pomogło.

Po szóste przeskoczyłem trochę ze swojego twardego realizmu do takiego, który tolerował dozę pozytywnych myśli. Stałem się optymistycznym realistą, ale nadal realistą.

I po siódme i ostatnie. Mimo wszystkich przeciwności motywowałem się, że będzie lepiej, nawet siebie okłamując. Jeżeli to nie działało, kierowałem wzrok na tych, którzy mieli gorzej ode mnie i od razu ogarniał mnie wstyd i zażenowanie, że „jak ja mogę nawet narzekać”.

Po tym czasie, nie minął on szybko – nadal się uczę, ale już wiem, czego mam nie robić, a co powinienem. Już wiem, że stres to mój sługa, a nie wróg. Już wiem, że nigdy, nikt w życiu idealnie nie ma i każdy ma obowiązek radzić sobie ze swoimi problemami.

A wy, macie może coś do powiedzenia, może inaczej poradziliście sobie ze stresem czy życiowym dołkiem? Dajcie znać w komentarzach, a jeżeli chcecie wiedzieć więcej i więcej to polubcie mój fanpage na Facebooku i do dzieła!

To by było na dzisiaj tyle.

Do zobaczenia

Waszczi

1 thought on “SOBDEB-Jesteś lepszy niż myślisz.”

  1. W dzisiejszych czasach nikt nie ma czasu na nic. Wszyscy się gdzieś spieszymy, nie mamy czasu na sen, na odpoczynek. Często nie mamy sposobu, dzięki któremu się relaksujemy. Mam tutaj na myśli chociażby wysiłek fizyczny – uwierzcie pomaga. Warto wyjść pobiegać albo gdy jest tak zimno jak dzisiaj zajrzeć na siłownię. Szkoła jest ważna, ale nie najważniejsza. Na Boga, kto za 30 lat będzie pamiętał czy w III klasie gimnazjum/liceum mieliśmy średnią 5.0? Trzeba skupić się przede wszystkim na sobie i na swoich potrzebach, ale myślę, że dobrym pomysłem jest też tak jak wspomniałeś wolontariat. Pomoc innym. Dzięki temu zrozumiemy, że ludzie mają poważniejsze problemy niż niezaliczony sprawdzian z matematyki i będzie nam łatwiej zaakceptować własne słabości. Pozdrawiam serdecznie, Zołza.

    Zapraszam http://trzyzolzy.blogspot.com/ ! (nie jestem przekonana, czy różowy to Twój kolor, ale kto nie chciałby poczytać o podróżach haha 😉 )

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s